Oczy. Białe. Niewidzące. Wpatrujące się we mnie. Na jego twarzy widzę zainteresowanie, chociaż wiem, że nie ma szans na zobaczenie mnie. Wyciąga rękę przed siebie i bierze jeden z moich loków. Uśmiecha się delikatnie, pociera włosy o palce. Puszcza je i kieruje rękę do mojej twarzy. Ale w tym momencie przerywa nam głos.
- Zapytaj!- głos jest zdenerwowany, ale nie w taki sposób, w jaki mamy denerwują się na dzieci, że nie posprzątały pokoju. Głos jest zdenerwowany z tego powodu, że mogę zareagować w niepożądany sposób. Uniknąć dotyku. Sprawić zawód. Bolesny.
- Mogę?- on nie ma głosu. On ma szept.
Kiwam tylko głową, nie będąc w stanie powiedzieć niczego więcej. Dalej czeka na odpowiedź.
- Tak- speszona swoją gafą kieruję wzrok na splecione palce i skrzyżowane nogi.
W momencie, gdy czuję na policzku zimne palce podnoszę spojrzenie. Ma zaciśnięte oczy, między brwiami pojawiła się pionowa zmarszczka. Robi mi się smutno. Przesuwa dłoń po moim czole, policzkach, nosie, oczach, ustach, włosach, uszach. Czuję ucisk w dołku. On mnie nie widzi. Nie widzi. Nie widzi. Oczy zaczynają szczypać. W kącikach czuję formującą się łzę. Spada. Toczy się powoli po moim zimnym, zmartwiałym, bladym policzku. Jego palce natrafiają na nią. Zatrzymują się. Ścierają ją.
Palce znikają. Kąciki jego ust unoszą się w niemrawym uśmiechu.
Koniec.
~~*~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz